Antula o sporcie i nie tylko. citius altius fortius ...na sportowo zioom
Antoni Materna

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 09 września 2009


Mecz miał niezłe tempo i ciekawy przebieg. Jak przewidywano przed spotkaniem dominowała obrona i indywidualne akcje.

 

Mecz od początku był bardzo wyrównany. Żadnej z drużyn nie udawało się osiągnąć znaczącej przewagi. Było sporo niedokładnych podań i krótkich akcji biegowych. Pierwsze punkty zdobyli goście. Maciej Siemaszko wykonał celne podanie, a Tomasz

Moskal skuteczny 7-jardowy bieg po pewnym chwycie piłki. Rozgrywający Jastrzębi podwyższył jeszcze wynik celnie kopiąc za jeden punkt. Było więc 7:0. Szybciej na te punkty chyba nie dalo się odpowiedzieć. Już kilka akcji później najlepszy na boisku Mateusz Grzędziński pewnie chwycił podanie od Łysiaka, popisał się efektownym, blisko 50-jardowym biegiem i mimo asysty 3 obrońców zdobył punkty dla Crew. Pewnie podwyższył Kamil Ruta i było 7:7. Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Sporo było niecelnych podań, zwłaszcza w wykonaniu Wrocławian. Parę ataków Seahawks zostało bardzo efektownie zatrzymanych przez graczy Crew, głównie Pawła Świątka, ale też Mikołaja Szczepańskiego i Pawła Sekułę. Dobrze grała linia defensywna Ekipy. Pod koniec trzeciej kwarty nie udało się jednak zatrzymać Siemiaszki, który po króciutkim biegu dostał się do strefy end zone. W czwartej kwarcie żadnej z drużyn nie udało się już powiększyć dorobku punktowego. Dwa dobre i długie ataki gospodarzy zostały przerwane przez kontrowersyjne decyzje sędziów (holding i block in the back). Nie można jednak powiedzieć, żeby niedzielne sędziowanie mogło wypaczyć wynik tej konfrontacji. Mecz był wyrównany i zacięty, także mógł się podobać.

 

Wynik pokazuje, że osłabione the Crew wciąż potrafi grać, ale o efektowne zwycięstwa może być coraz trudniej. Bez obcokrajowców, grając tylko lokalnymi zawodnikami też można stworzyć mocną i zwyciężającą Ekipę. Główni rywale do tytułu MP wciąż jednak się zbroją. Pozostaje nam czekać na kolejne spotkanie Wrocławian i trzymać kciuki za dalsze postępy


The Crew Wrocław – Pomorze Seahawks 7:13 (0:0, 7:7, 0:6, 0:0)

II kwarta
0:7 przyłożenie Tomasza Moskala po 7-jardowej akcji po podaniu Macieja Siemaszko (podwyższenie za jeden punkt Maciej Siemaszko)
7:7 przyłożenie Mateusza Grzędzińskiego po 50-jardowej akcji po podaniu Rafała Łysiaka (podwyższenie za jeden punkt Kamil Ruta)
III kwarta
7:13 przyłożenie Macieja Siemaszko po 2-jardowej akcji biegowej


Antoni Materna




W jednym z najlepszych i najbardziej zaciętych spotkań w historii PLFA Devils Wrocław pokonali zespół Warsaw Eagles. Punkty na wagę złota diametralnie odmieniły sytuację Diabłów.

 

Mecz stał na niesłychanie wysokim poziomie i mógł się podobać widzom. Nie zabrakło niczego, a wynik oscylował wokół remisu przez większą część spotkania. Z wysokiego C zaczęli przyjezdni. Po tzw. field goal, (kopnięcie z gry) Mariusza Kwiecińskiego objęli prowadzenie 3:0. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie, a gra obfitowała w popisy formacji obronnych obydwu drużyn. W trzeciej kwarcie celnym kopnięciem z 22 jardów popisał się Krzysztof Wis i było 3:3. Ostatnią odsłonę zdecydowanie lepiej rozpoczęły Orły. Nowy nabytek, czyli pozyskany zaledwie kilka dni wcześniej Willy Sheird grał świetnie. Podawał świetnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę brak zgrania z pozostałymi zawodnikami. Popisał się w końcu świetnym 11-jardowym podaniem po którym touch down zdobył Zbigniew Smyczyński. Przy wyniku 9:3 mieli jeszcze szansę poprawienia dorobku punktowego. Zdecydowali się na tzw. fake field goal, czyli symulację kopnięcia i docelowo próbę wbiegnięcia do end zone z możliwością zdobycia 2 punktów. Manewr ten się jednak nie udał i rezultat nie uległ zmianie. W tym momencie rozpoczął się koncert gry ofensywnej Wrocławian. Szybko udało się podejść pod samo pole punktowe rywali. Akcja rozpoczynała się zaledwie 1 jard przed end zone. Devils na tę niesłychanie ważną akcję zdecydowali się wprowadzić Krzysztofa Wydrowskiego na pozycję rozgrywającego. Młody zawodnik występował przez całe spotkanie jako skrzydłowy, ale w decydującym momencie wziął rozegranie w swoje ręce. Devils zagrali klasyczny QB sneak, a młodego Wrocławianina nie zdołał powstrzymać nawet sam Aki Jones! Było 9:9, a PAT(point after touch down), czyli kopnięcie za 1 punkt pewnie wykonał niezawodny Krzysztof Wis. Zawodnik ten popisał się kilka chwil później kolejnym kopnięciem z gry i podwyższył prowadzenie Diabłów do czterech punktów. Warsaw Eagles nie miało jednak zamiaru łatwo się poddać. Udało się zbliżyć do pola punktowego Wrocławian. Defensywa Devils dała w tym momencie pokaz efektownych zatrzymań. Udało się wykonać dwa sacki, czyli bezpośrednie zatrzymania Qarterbacka zanim ten wykona podanie lub rozpocznie bieg. Po zgubieniu piłki przez graczy drużyny stołecznej stało się jasne, że tego spotkania wrocławskie Diabły już nie przegrają.

 

MVP spotkania został wybrany Wrocławianin Jacek Szuszkiewicz, który pewnie kierował grą swojego zespołu. Jako ciekawostkę należy dodać, że było to pierwsze spotkanie w historii ligi, w którym udało się wykonać aż 3 celne field goale.

 

 Krzysztof Wydrowski, jeden z bohaterów spotkania zapowiada, że Devils czują się mocni i będą walczyć w tym sezonie o najwyższe cele. Podkreślał też, że najbardziej cieszy zwycięstwo w meczu, przed którym byli stawiani na straconej pozycji i nikt w nich nie wierzył. Z tym jednak nie do końca się możemy zgodzić, bo w przedmeczowej zapowiedzi pisaliśmy, że nic jeszcze nie jest stracone i z Warszawą nasi gracze są w stanie powalczyć. Nie mniej jednak większość kibiców uznawała Eagles za zdecydowanych faworytów. Po stylu gry i ostatnim zwycięstwie słowa Krzysztofa brzmią całkiem realnie i obiecująco. Czekamy więc na kolejne zwycięstwa i liczymy na dobrą grę w najbliższych spotkaniach

 

Devils Wrocław – RMF MAXXX Warsaw Eagles 13:9 (0:0, 0:3, 3:0, 10:6)

 

II kwarta
0:3 29-jardowe kopnięcie za trzy punkty Mariusza Kwiecińskiego

III kwarta
3:3 22-jardowe kopnięcie za trzy punkty Krzysztofa Wisa

IV kwarta
3:9 przyłożenie Zbigniewa Smyczyńskiego po 11-jardowym podaniu Williego Sheirda
10:9 przyłożenie Krzysztofa Wydrowskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
13:9 39-jardowe kopnięcie za trzy punkty Krzysztofa Wisa

Antoni Materna