Antula o sporcie i nie tylko. citius altius fortius ...na sportowo zioom
Antoni Materna

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Ladies and Gentlemen... here comes the Wimbledon Championships 2010

        


            No i doczekałem się, bo to już 21 czerwca zaczyna się słynny Wimbledon. Wspaniały, najdostojniejszy, legendarny turniej tenisowy. Faworyci jak zwykle ci sami. Wśród panów Roger Federrer, Rafael Nadal i Andy Murray. Zaskoczyć może jak zawsze Andy Roddick, czy chociażby Robin Soderling. Nie spodziewałbym się zbyt wiele po rozstawionym z numerem 3 Novakiem Djokovicem. Czarnym koniem wydaje się być Szkot, nie mniej jednak będę kibicował będącemu w trochę słabszej formie Amerykaninowi i genialnemu Szwajcarowi. Nie zapomnę spektaklu jaki obaj stworzyli nam w zeszłorocznym finale.

           U Pań rywalizacja zapowiada się być znacznie ciekawsza. Groźne wydają się być wszystkie zawodniczki rozstawione z numerami 1-6 tj. siostry Williams i dalej Wozniacki, Jankovic, Schiavone i Stosur. Zapomnieć nie można oczywiście o Flavii Penettcie, Marion Bartoli czy choćby Safinie lub Kuznetsovej. Moim skromnym zdaniem namieszać tu może zupełnie kto inny... a mianowicie powracająca na brytyjską trawę z buńczucznymi zapowiedziami Maria Sharapova, obiecująca ponowne zwycięstwo na kortach All England Club-u. Sporo krwi mogą napsuć jej wiecznie groźne belgijki - Kim Clijsters i Justinne Henin. Nasuwa mi się tutaj jedna mała dygresja... a mianowicie przykry wniosek, że jedyną zawodniczką spośród czołówki, która nie odegra raczej żadnej znaczącej roli w tym turnieju będzie Polka Agnieszka Radwańska. Przykre to ale niestety prawdziwe. W obecnej formie nasza najlepsza zawodniczka nie ma niestety większych szans na przebrnięcie nawet dwóch czy trzech rund, nie mówiąc już nawet o wymarzonym półfinale. 
środa, 16 czerwca 2010, antonimaterna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: